sobota, 17 stycznia 2015

Trądzik- moja historia

Pierwszy wysyp na twarzy dostałam w 5 klasie jako 11 letnia dziewczynka. W tym czasie zaczęłam się drastycznie zmieniać. ;/ Byłam załamana. Zaczęłam dojrzewać jako jedna z pierwszych w klasie, kiedy moje koleżanki były jeszcze płaskie, gładkie i bezkształtne. Często z tego powodu się ze mnie naśmiewały. Byłam zakompleksiona. Do tego dochodził problem z cerą.

Na początku miałam same wągry, a że moja ciocia w tym czasie otwierała swój salon kosmetyczny, zaczęłam regularnie chodzić na oczyszczanie. Pani Natalia (kosmetolog) przypisała mi wtedy piankę oczyszczającą Afrodita do codziennej pielęgnacji. Przy stosowaniu tej pianki była znaczna poprawa. (Ostatnio z panią Natalią zastanawialiśmy się czy by do niej nie powrócić).

W późniejszym czasie babcia kupiła mi cały komplet kosmetyków antytradzikowych w aptece. Niestety chyba je wycofali i nie mogłam ich znaleźć. Rownież przy ich stosowaniu, skóra pozostawała wolna od pryszczy. W gimnazjum
z tego co pamietam zaniedbałam chodzenie do kosmetyczki. Chodziłam nieregularnie, tylko w krytycznych sytuacjach. Potem chyba w ogóle przestałam na jakiś rok. Moja skóra się wtedy trochę uspokoiła. Pojawiały się czasem pojedyńcze wypryski, a tak to miałam tylko wągry. Stosowałam wtedy kosmetyki z linii under twenty ( te niebieskie) i jakoś tam się trzymałam.

Jakoś w 1 gimnazjum stosowałam krem nuno z ziaji. Pod koniec 2 klasy gimnazjum zaczęłam używać  kremu BB z under twenty. Z tego co pamietam nie szkodził mi, ponieważ kupiłam 2 opakowanie. W 3 gimnazjum jakoś szczególnie się nie malowałam. Pamietam tylko, że miałam szał na eyeliner, a na twarz to od święta nakladałam ten krem BB.

Co prawda miałam przebarwienia na poliku, ale się tym zbytnio nie przejmowałam. Nie pamietam, żebym miała jakieś katastrofy na twarzy, bo regularnie wyciskałam pryszcze, co było przeokropnym błędem, za który teraz cierpię! Po każdym zaleczonym strupku zostawała czerwona plamka i dziurka. Po 2 latach takiego wyciskania wyglądam jak księżyc. Cała w plamach i kraterach. W tym okresie wyciskania nabawiłam się też cyst, które usunęłam dopiero niedawno! Przez te lata miałam zawsze problem z polikiem. Coróż wyskakiwał mi na nim jakiś zapalny delikwent, którego wyciskałam. Głupia zamiast pójść do kosmetyczki, pchałam w niego łapy sama. Oczywiście całe zło pryszcza siedziało głęboko pod skórą, a ja wyciskałam tylko jego widoczną cześć, co stanowiło 1/3 jego potęgi. Ropa narastała spowrotem, a ja to usuwałam itd. Błędne koło, bo i tak i tak nie wyciskałam go z korzeniem, tylko jeszcze bardziej go podrażniałam. Po kilku miesiącach takiego grzebania nabawiłam się ostrego zapalenia polika. Ropa już nie wychodziła na powierzchnię w postaci białego punkcika, tylko zaczęła zbierać się w środku, pod skórą. Zaczął się rozchodzić na inne kanaliki w poliku i w ten sposób wyhodowalam sobie kolosa, z którym nie umiałam wygrać. Przechodziłam z nim pół roku. Nie dotykalam go w ogóle, nic przy nim nie grzebałam.

Poważne kłopoty zaczęły się ok 3 miesiące temu. Moja twarz była zmasakrowana. Wszędzie zaczęły wychodzić mi pryszcze. Starałam się ich nie wyciskać, ale czasem trzeba było. Zaczęłam stosować korektory, podkłady i pudry. Nakladałam je tylko na czas w szkole. Po powrocie do domu wszystko dokładnie zmywałam. Po miesiącu tapetowania się wszystko wyskoczyło ze zdwojoną siłą. Mój polik przez te pół roku był jak nieczynny wulkan, aż w końcu postanowił wybuchnąć (naszczęście nie dosłownie). Przy każdym dotknięciu tej gulki bolało jak cholera. Ból był odczuwalny w całym poliku, a nawet w zębach. Wtedy już nie było śmiesznie. Takie rzeczy są bardzo niebezpieczne... Wtedy zabrałam dupę w troki i umówiłam się do pani Natalii na oczyszczanie. Zdecydowałyśmy się usunąć tą ropę z policzka. Zabieg bardzo bolał, bo sam dotyk powodował płacz, a co dopiero ciśnięcie. Z pomocą igły udało się usunąć wszystko, nawet głęboko pod skórą. Strupek odpadł po około tygodniu i zaczęłam stosować cepan. Po bliźnie nie ma śladu, ale jest przebarwienie;/ 14.01 poszłam do dermatologa i dostałam lek Axotret, ale o tym osobny cykl tematyczny...























1 komentarz:

  1. Ciężka walka. ;)
    Ja od zawsze pije zieloną herbatę i dbam o oczyszczenie, na szczęście zero problemów z cerą.

    OdpowiedzUsuń

Co sądzisz o tym poście?

Podoba Ci się blog- zaobserwuj.
To tylko kilka kliknięć, a będziesz na bieżąco ;)